
Sąd nad 84-letnim generałem Jaruzelskim wydaje mi się żałosnym aktem rewanżu, potrzebnym IPN-owi i rządzącej partii dla wykazania się skutecznością, a nie sprawiedliwością. Paradoksalnie ten sąd ukazuje słabość ludzi, którzy do procesu doprowadzili, i siłę Jaruzelskiego, który z godnością się broni. Jego wina jest w mojej opinii, oczywista, ale ma ona charakter polityczny i historyczny, a nie kryminalny. Niełatwo będzie go skazać, ani nawet upokorzyć, komu więc ten proces da satysfakcję? Czy my nie możemy okazać wielkoduszności? Czy sąd demokratycznego państwa musi się mścić na starcu? Czy tak rozumiemy sprawiedliwość i zadośćuczynienie?
Posty powiązane:
Pogotowie będzie szybsze na dwóch kołach
L. Kaczyński: tajny charakter rozmowy z Sikorskim był oczywisty
Pijany rolnik wjechał ciągnikiem w radiowóz
Donalda prześladują dwie wiewiórki
Radziszewska: dla rodziców bijących dzieci - terapia
Tusk po spotkaniu z PSL: nadal będziemy nudną koalicją
Poseł PO w USA uczy się, jak prowadzić kampanię wyborczą
Czy Polska potrzebuje elektrowni jądrowej?
Możesz pomóc kalekom skazanym na śmierć
Sejm debatuje nad specustawą stoczniową